Zapytacie, co ma wspólnego Żuromin, miasto powiatowe w województwie mazowickim (leżące zarazem niedaleko mojej ojczystej miejscowości), z ustawą o cmentarzach, powstałą kilkanaście lat po II wojnie? Okazuje się, że zaskakująco wiele: w Żurominie miało miejsce zdarzenie, które wywołało konieczność uregulowania kwestii pochówku. Dowiedziałem się o tym na ostatnich w tym roku zajęciach z prawa wyznaniowego.

Otóż pod koniec lat 50. zeszłego wieku zdarzyło się, że umarł I sekretarz powiatowego komitetu PZPR. Towarzysze chcieli go pochować na miejscowym, katolickim cmentarzu. Chcieli także, by złożeniu do grobu towarzyszyła „komunistyczna” oprawa. Sprzeciwiła się jednak temu grupa miejscowych katolików. Jak pisze o tym Mariusz Agnosiewicz w artykule Jesteś niewierzący? Przygotuj się na śmierć!:

W oczach pobożnych Żurominian „komuch” powinien być chowany pod płotem (…)

W tym jednym przypadku mieszkańcy Żuromina osiągnęli swój cel. Aby jednak podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości, błyskawicznie uchwalono nową ustawę, która, z niewielkimi zmianami, obowiązuje do dziś. Odpowiedni jej fragment głosi:

Art 8., punkt 2. W miejscowościach, w których nie ma cmentarzy komunalnych, zarząd cmentarza wyznaniowego jest obowiązany umożliwić pochowanie na tym cmentarzu, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, osób zmarłych innego wyznania lub niewierzących.

Podziel się tekstem
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Wykop