Trochę się muszę nie zgodzić. W przypadku, gdy najzwyczajniej każdy wybór jest zły, nie pójście na wybory niczego nie zmienia.
Te nasze wybory pozwalają mi co najwyżej wybrać, czy mam w psie odchody wdepnąć prawą, czy lewą nogą. Czy fakt, że nie dokonałem tego wyboru świadomie i los wybrał, którego buta mam sobie ufajdać, pozbawia mnie prawa do narzekania?
Przykład może trochę przyziemny, ale oddający obecny stan rzeczy…
http://www.adamklimowski.pl Adam Klimowski
Moim zdaniem pozbawia Cię, [drogi wyborco nieidący na wybory]. Oczywiste jest, że wsparcie tego czy innego kandydata nie oczyści Ci buta z psich odchodów (nie tak działa polityka), ale pozwoli na ten fakt narzekać. Jeśli nie pofatygowałeś się do lokalu wyborczego, nie przyłożyłeś ręki do wyboru ludzi (za) wysoko siedzących – nie masz potem podstawy do tego, by przyłożyć rękę do ich rozliczenia (poprzez narzekanie).
http://modus-operandi.pl Paul K. W. Bajka
Ja też – jak zawsze – poszedłem z nader mieszanymi uczuciami na wybory, ale za to z pełną świadomością, jaki rodzaj g… pragnę wyeliminować z ulic, po których chodzę.