Wczoraj byłem w Warszawie, żeby zawieźć papiery na UW. Trochę błądziłem, zanim trafiłem na miejsce, ale ostatecznie się udało. O dziwo, nie było żadnych korków (mimo prac na Alejach Jerozolimskich), więc gdyby nie straszliwy upał, powiedziałbym, że było wspaniale.
PS. Trochę krótko wyszło, więc dorzucę jeszcze jeden link: zamieściłem na Wykopie rysunek mojej siostry- tłumaczący, o co chodzi LiS-owi.





