Skończyła się ostatnia sesja zimowa na tych studiach. Poza zaliczaniem przedmiotów obowiązków miałem także do zdania wykład specjalizacyjny (ten sam, o którym wspominałem we wpisie Epitafium dla Kaczmarskiego). Pracę zaliczeniową mogliśmy pisać na wybrany przez nas z listy temat. Ja wybrałem Ucieczkę od prawdy i skoncentrowałem się na opisie mało znanej pracy Fryderyka Nietzschego.

SeoPilot.pl
naprawa kotłów
Nowoczesne systemy grzewcze. naprawa kotłów gazowych.
phuspaw.pl

Ucieczka od prawdy

W tradycji intelektualnej Zachodu pojęcie prawdy było od dawna kojarzone z pozytywnymi wartościami – przede wszystkim dobrem i wiedzą jako taką. Rozerwanie tego związku byłoby dla wielu badaczy rzeczą niewyobrażalną1. Wydawać by się więc mogło, że ucieczka od prawdy jest działaniem co najmniej nieracjonalnym, by nie użyć w tym miejscu ostrzejszego wyrażenia.

Taki sposób patrzenia na to zagadnienie byłby poprawny – ale wtedy tylko, jeżeli przez cały czas trzymać się będziemy klasycznej definicji prawdy; tej, która u Arystotelesa oznacza zgodność tego, co się mówi o rzeczy, z tą rzeczą2, a którą Richard Rorty określił mianem jedynej prawdy godnej tego miana3. Filozofia na przestrzeni wieków wytworzyła jednak co najmniej kilka definicji prawdy, nie licząc poglądów na ten temat pojedynczych autorów. Wielu spośród nich doszło do przekonania, że nie zawsze to, co za prawdę uznajemy, rzeczywiście nią jest.

Tematem mojej pracy chcę uczynić rozważania na temat prawdy autorstwa Fryderyka Nietzschego. Nie interesują mnie jednak te spośród jego dzieł, których tytuły wywołują skojarzenia nawet wśród osób niezainteresowanych bliżej filozofią, ale jeden konkretny utwór: Über Wahrheit und Lüge im außermoralischen Sinn (w Polsce wydawany pod tytułem O prawdzie i kłamstwie w sensie extramoralnym lub O prawdzie i kłamstwie w pozamoralnym sensie).

Artykuł ten pochodzi z roku 1873: Nietzsche podyktował go, ale powstrzymał się od publikacji; dopiero po śmierci autora tekst znalazł się w obiegu (najczęściej publikowany w ramach Nachlass) i został uznany przez niektórych badaczy za kluczowy dla pojęcia poglądów filozofa4.

Esej rozpoczyna się w momencie, w którym na świecie pojawia się nowe zwierzę: człowiek. Ponieważ zbywa mu rogów lub ostrych kłów, którymi mógłby chronić się od niebezpieczeństw, musi skorzystać z innych „narzędzi”, daleko skuteczniejszych: obłuda, pochlebstwo, kłamstwo, oszustwo, obmowa (…)5. Są one mu pomocą nie tylko w walce ze światem zwierzęcym, ale i w codziennych stosunkach z ludźmi. Możemy sobie jedynie wyobrazić, co się działo w tak rozumianym stanie natury. Hobbesiańskie opisy wojny wszystkich przeciw wszystkim wydałyby się nam zapewne sielanką.

Taki stan rzeczy nie mógł jednak trwać długo: z potrzeby i nudy6 Homo sapiens zapragnął nowego stylu życia; obudziło się w nim Arystotelesowskie zoon politikon. Chciałoby się powiedzieć, że pierwociny społeczeństwa powstały za cenę odwrócenia się od kłamstwa i uznania prawdy za wartość. Nic takiego jednak nie miało – zdaniem Nieztschego – miejsca. Zawarcie umowy społecznej poprawiło sytuację o tyle, że praobywatel zyskał trojaki stosunek do prawdy: prawd miłych, wspierających życie pożąda, pozbawione skutków są mu obojętne, a bolesnych i szkodliwych jest wrogiem. Analogicznie wyrzeka się nie tyle kłamstwa, co jego nieprzyjemnych konsekwencji.

Może nie byłoby jeszcze takie postępowanie bardzo szkodliwe (jest przecież ono jakimś początkiem dążęnia do prawdy), gdybyśmy mieli rzeczywiście do czynienia z prawdą. Filozof w dalszej części artykułu wyraża głębokie przekonanie, że to, co nazywamy prawdą, jest w rzeczywistości jedynie ruchliwą armią metafor (…) złudami, o których zapomniano, że nimi są, metaforami, które się zużyły (…)7. Na kilku przykładach, opisujących drogę pokonywaną przez umysł w celu przyswojenia sobie nowej rzeczy, oglądamy proces stopniowego oddalania się od tego, co prawdą jest rzeczywiście. Sedna „kłamliwości podwójnej słów” dopatruje się Nietzsche w tym, że jednostkowy, niepowtarzalny obraz rzeczy X generuje metaforycznie czy „kłamliwie” „słowo”, które nie posiada, tak jak wspomniany obraz charakteru jednostkowego, nie jest niepowtarzalne (…) Przy czym „kłamiąc” w powyższym sensie, nie kłamiemy w sensie moralnym, bowiem nie zdajemy sobie sprawy z tych „kłamstw”; nie zdajemy sobie sprawy, że myślimy zaprezentowanymi metaforami8. Bardzo ważne dla autora było przeciwstawienie się pojęciom (nazwom generalnym) jako tworom nieznanym naturze, a szczególnie wykrzywiającym nasz obraz rzeczywistości. Podobnie jak Antystenes, Nieztsche nie widział w świecie „końskości”9.

Takich obiekcji nikt jednak nie podniósł w porę i kłamstwo (czy też raczej odejście od prawdy), tysiąc razy powtórzone, stało się prawdą. Raz na zawsze ustalono, co jest czym; człowiek, niby Adam w raju10, nadał każdemu obiektowi imię, które miało mu już odtąd na zawsze towarzyszyć. Raz na zawsze zapomniano, że metafora nie jest prawdą. W ten sposób ostatecznie obezwładniono świat i uczyniono go bezpiecznym dla ludzkości miejscem. Nieztsche z lubością szkicuje hipotetyczną sytuację, w której ludzie przyjmują do wiadomości, że ich postrzeganie świata nie jest jedynym trafnym – a co gorsza, nie istnieje żadne trafne postrzeganie świata. Jest to jednak tylko hipoteza: żaden człowiek nie zdecyduje się z własnej woli na zburzenie obrazu świata, pieczołowicie budowanego od pokoleń. Choć od zawarcia umowy społecznej minęło już tyle czasu, wciąż silne jest w nas pragnienie z początków czasu: odczuwać jedynie pozytywne następstwa prawdy.

Jest jednak taka przestrzeń, w której jednostka może te pragnienie realizować. Nieztsche stwierdza, że natury ludzkiej nie da się oszukać i choć na co dzień dobrze i wygodnie żyje nam się w naszym schronieniu, naszej warowni prawdy, wciąż tęsknimy za możliwością swobodnego kreowania nowych metafor. Taką przestrzenią jest, w opinii filozofa, mit i sztuka. To właśnie tam duch krąży, kędy chce. Tam można działać bez obawy o złe skutki naszych poczynań, które w świecie rzeczywistym od razu zmusiłyby nas do powrotu pod rządy prawdy.

Wspomniałem na początku mojej pracy o ucieczce od prawdy; w kontekście całości eseju Nietzschego to sformułowanie nabiera podwójnego znaczenia. Po pierwsze jako ucieczkę od prawdy rozumiemy proces, na mocy którego prawdę zastąpiliśmy armią metafor. Ucieczka od „prawdy” z kolei oznaczać będzie brak zgody na zastąpienie prawdy jej imitacją.

I tutaj przeżywamy zaskoczenie. Nietzsche bowiem w żaden sposób nie wskazuje, w jaki sposób moglibyśmy odejść od „prawdy”. Zadaje pytania, roztacza przed naszymi oczyma obraz metafor do potęgi entej uznanych za wiedzę pewną, wywołuje w nas rozmaite uczucia – i na tym poprzestaje. Wiemy, jak jest, jak powinno być i dlaczego nie jest tak, jak powinno być, ale nie dowiadujemy się, jak można poprawić zaistniałą sytuację.

Dlaczego Nietzsche tak postąpił? Czy sam nie znał sposobu na ucieczkę od „prawdy” w kierunku prawdy? Częściową odpowiedzią wydaje się być fakt, że O prawdzie i kłamstwie w pozamoralnym sensie jest bardzo wczesną pracą filozofa. W dwudziestym dziewiątym roku życia Nietzsche daleki był jeszcze od chęci zmieniana świata; próbował go jedynie interpretować tak, jak umiał.

Przypisy

1. Jedność wiedzy i prawdy jest zakorzeniona w historycznych początkach naszego myślenia i mówienia, podobnie jak zakorzeniona jest w tych początkach jedność prawdy i dobra. Znajomość prawdy zawsze była uważana za coś dobrego (…). Hanna Buczyńska-Garewicz, Kilka uwag w kwestii prawdy w: Wiedza a prawda. Praca zbiorowa pod red. Aliny Motyckiej, Warszawa 2005, s. 51.

2. Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą. Arystoteles, Metafizyka, Warszawa 2009, księga IV, aporia 7.

3. (…) truth as correspondence to reality, the only sort of truth worthy of the name. Richard Rorty, Objectivity, relativism, and truth, Cambridge 1990, s. 35.

4. Some scholars regard Nietzsche’s 1873 unpublished essay, „On Truth and Lies in a Nonmoral Sense” („Über Wahrheit und Lüge im außermoralischen Sinn”) as a keystone in his thought. Robert Wicks, Friedrich Nietzsche – Early Writings: 1872–1876

5. Fryderyk Nietzsche, O prawdzie i kłamstwie w pozamoralnym sensie w: Fryderyk Nietzsche, Pisma pozostałe, Kraków 2004, s. 161.

6. Tamże.

7. Tamże, s. 164.

8. Artur Dobosz, Metamorfozy magiczne a Nietzschego koncepcja metafory w: Tropem Nietzscheańskiego kłamstwa słów pod red. Jerzego Kmity, Poznań 1999, s.15-16.

9. Wedle anegdoty Antystenes, zapytany przez Platona o opinię na temat jego teorii idei, miał odrzec: Platonie, widzę konia, ale nie widzę jego końskości. Na podstawie komentarza Symplikosa z Cylicji do Kategorii Arystotelesa.

10. Rdz 2,19-20.

  Ucieczka od prawdy (97,8 KiB, 133 hits)

Podziel się tekstem
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Wykop