Może już Wam kiedyś o tym mówiłem: moja ulubiona pora roku to jesień, a w szczególności okres między 15 września a 15 października. Wtedy to utrzymują się jeszcze zbliżone do wiosennych temperatury powietrza, a zarazem liście na drzewach nabierają cieplejszych barw. W czasie jednego z wykładów złapałem się na tym, że podziwiam rosnące za oknem drzewo, pięknie zażółcone na tle błękitnego nieba.
Teraz o taką aurę i takie widoki coraz trudniej. Jeszcze najlepiej jest rano; do południa niebo przeważnie zasnuwają chmury, z których leci mżawka. Wszystko jest szare i ponure.
Taka jesień to nie jesień.





