Jadąc wczoraj do Warszawy obserwowałem, co się dzieje za oknem autobusu. Szybko zapadający zmierzch i mżący gdzieniegdzie deszcz nie nastrajał optymistycznie. Dla popsucia humoru wystarczyło tylko tyle. Pomyślałem sobie, jak niewiele wystarcza, by zepsuć człowiekowi humor, a jak wiele trzeba, by go zadowolić.
życie
Ponad rok temu opublikowałem wpis, w którym zacytowałem przykazania Leszka Kołakowskiego. Wśród komentarzy, które się wówczas pojawiły, jeden zwrócił moją uwagę:
Co do maksym życiowych, po polecam także Kotarbińskiego (choćby: ‘Lub coś robić, kochaj kogoś, żyj poważnie, nie bądź świnią’) lub bardzo intrygującą i prowokującą broszurę J.M.Bocheńskiego OP ‘Podręcznik mądrości tego świata’. Smacznego.
Postanowiłem odszukać ową broszurkę. Jej fragmenty znalazłem na stronie Grzegorza Świderskiego, monarchisty i sceptyka. Pogrubienia pochodzą ode mnie.
Któregoś dnia, przeglądając słowa kluczowe, które poprzez Google doprowadziły Was do mojego blogu, poprzez jeden z linków trafiłem na stronę Stowarzyszenia Integracji Świata Pracy Labor, gdzie zapoznałem się z dekalogiem pogody ducha, autorstwa Angelo Giuseppe Roncalliego. Na pierwszy rzut oka zdawałoby się- program minimum. Ale przecież dzisiaj będzie i dzisiaj, i jutro, i pojutrze…
