
Na pewnej farmie wśród wielu białych, puszystych owiec, które dawały piękną wełnę, trafiła się jedna przewrotna owca, która wełny dawać nie chciała. Owa owca była czarna i nosiła wielki, błyszczący złoty łańcuch. Nie potrafiła porozumieć się z pozostałymi osobnikami w stadzie, więc nie spędzała czasu z innymi owcami, tylko włóczyła się samotnie długimi godzinami, wymyślając zagadki matematyczne.
Podczas jednej z jej samotnych eskapad zaskoczył ją lew, wyskakując zza krzaka i już chciał ją schrupać, gdy wtem owca powstrzymała go zdecydowanym ruchem kopyta i rzekła:
- Będziesz mógł mnie zjeść, lwie, ale tylko pod warunkiem, iż rozwiążesz moją zagadkę matematyczną.
Lew zaśmiał się pogardliwie, bowiem uważał się za wybitnego matematyka i owca nie mogła wymyślić zagadki, której nie byłby w stanie rozwiązać. Tak przynajmniej sądził.
- Jestem gotowy na twoja zagadkę, owco – powiedział lew pewnym tonem.
