Wczoraj po 20:30 wracałem ze znajomymi z Kampusu Głównego, kiedy naszą uwagę zwrócił zegar na Pałacu Staszica. Problem w tym, że tam nie ma zegara…
Podeszliśmy bliżej i stwierdziliśmy, że mamy do czynienia z niezwykłą projekcją promującą Wiedeń. Kilkadziesiąt zgromadzonych przed pomnikiem Kopernika osób z uwagą śledziło efekty wizualne (Pałac rozpadający się w drobny mak, wesołe miasteczko, baleriny) i słuchało muzyki klasyków wiedeńskich.
Kiedy rozchodziliśmy się, kolega zadał głośno pytanie Dlaczego ja się o takich rzeczach dowiaduję ostatni?
A ja postanowiłem dowiedzieć się, czego właściwie byliśmy świadkami.
