Wczoraj TVN puścił o 22:00 film W jak Wendetta. Nie zdążyłem wziąć udziału w narzekaniach na przekręcenie tytułu, bo naszła mnie pewna myśl…
Są filmy, które bezbłędnie kojarzymy z określonymi datami. Polsat przyzwyczaił nas do Kevina samego w domu i Szklanej pułapki w okresie, który dawnej zwano Godami. Inne stacje tuż przed Wigilią serwują nam To właśnie miłość (ja sam mam ochotę na ten film wyłącznie w okolicach Bożego Narodzenia). Mniejsza jednak o nadawców mniej lub bardziej komercyjnych. W epoce filmów DVD każdy może oglądać dowolne filmy o dowolnej porze.
