Jeżeli rano wstaję wystarczająco wcześnie, mój dzień zaczyna się od uruchomienia komputera, podłączenia się do internetu i odpalenia przeglądarki internetowej z trzema zakładkami: pocztą, Blipem i czytnikiem RSS.
Dzięki temu ostatniemu mogę zacząć dzień, będąc poinformowanym o wszystkim, co mnie interesuje i interesować powinno (co ciekawsze elementy czytnika udostępniam). Nie wyobrażam sobie, ile gazet musiałbym codziennie czytać (i ile musiałbym za nie zapłacić), żeby przyswoić sobie porównywalną dawkę wiedzy. Moja prasówka (a właściwie pRaSSówka) jest za darmo, wszystkie materiały są w jednym miejscu i łatwo utrzymać w nich porządek.
Jedyny problem to konieczność niemal natychmiastowego zapoznawania się ze wszystkimi wiadomościami – jeśli odkładam lekturę na później, jest ich tyle, że pojawia się pokusa użycia guzika Oznacz wszystkie jako przeczytane. A przecież nie po to dokonywałem subskrypcji, żeby potem rezygnować z czytania…
Jak Wy radzicie sobie ze swoimi prassówkami?