Pewnego środowego wieczoru, wychodząc z kampusu UW, natknąłem się na stojącą w tym miejscu, gdzie zwykle rozkładają swoje książki bukiniści, kobietę w czerni, zachęcającą przechodniów do zapisywania czegoś na tablicy.
Pewnego środowego wieczoru, wychodząc z kampusu UW, natknąłem się na stojącą w tym miejscu, gdzie zwykle rozkładają swoje książki bukiniści, kobietę w czerni, zachęcającą przechodniów do zapisywania czegoś na tablicy.