Wiosną 1913 roku grupa angielskich artystów spędzała wakacje na Majorce. Jednym z nich był Gustav Holst – kompozytor, który znajdował się w tak złej sytuacji materialnej, że mógł wybrać się na tę wyspę tylko dzięki podarunkowi nieznanego mu dobroczyńcy. Drugim był Clifford Bax – dramaturg, poeta… i astrolog. Ci dwaj panowie stali się przyjaciółmi – do tego stopnia, że sam Holst zainteresował się nauką o gwiazdach i zaczął stawiać swoim znajomym horoskopy. Wpadł także wówczas na pomysł skomponowania dzieła, które zapewniło mu wielką sławę – 7-częściowej suity Planety.
Klasyka wśród nas
W 1853 roku 19-letni wówczas Johannes Brahms wybrał się wraz z węgierskim skrzypkiem Eduardem Remenyi w to, co dziś zwiemy trasą koncertową. Wspólnie podróżowali po Niemczech, gdzie przyszły kompozytor miał okazję poznać ówczesnych muzycznych luminarzy (m.in. Franza Liszta). To właśnie wtedy Brahms zainteresował się węgierską muzyką ludową; odnajdujemy te motywy w wielu jego utworach – przede wszystkim w Tańcach węgierskich.
Zdaję sobie sprawę, że filmik, jaki Wam dziś zaprezentuję, trochę nie pasuje do tego, co widzimy za oknem, ale podoba mi się tak bardzo, że postanowiłem nie czekać do grudnia :) W dzisiejszym odcinku: Snowbody loves me Chucka Jonesa i spora dawka Chopina.
Zachęcam do przejrzenia listopadowego numeru Magazynu Kultury Popularnej Esensja. Zostały w nim umieszczone dwa dotychczas napisane przeze mnie artykuły: Klasyka wśród nas: Requiem dla superbohaterów oraz Klasyka wśród nas: Muzyka jest kuloodporna.
To tyle :) Miłej niedzieli.
Pomysł na wspomnienie o utworze, który daje się słyszeć w tle rozmowy Kilera najpierw z sekretarką Lipskiego, a potem nim samym, krążył po mojej głowie już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz poznałem jego poprawną nazwę. Znalazłem ją na stronie Karola Lisowskiego, któremu chcę w tym miejscu bardzo podziękować. Jego aktualna strona zmieniła, jak się zdaje, adres, dlatego linkuję do tej, na której zamieścił opis soundtracku do Kilera wraz z listą utworów.
Utwory Richarda Wagnera wywołują u mnie (i wielu innych osób) skojarzenia z rzeczami wielkimi, potężnymi i dostojnymi. Sam kompozytor dbał o umacnianie tego efektu, zwracając szczególną uwagę na otoczenie, w jakim wystawiane będą jego dzieła. Celem (…) było przygotowanie spektaklu, który wprowadzi widzów w stan niemal somnabuliczny. Chodziło o to, by oderwać widza od jego codzienności, sprawić, by uczestniczył w niemal metafizycznym zjawisku – pisała o teatrze w Bayreuth Marta Biesiekierska.
A teraz wyobraźcie sobie Lot Walkirii, który byłby (jeśli chodzi o nastrój) kompletnym przeciwieństwem słynnego fragmentu Czasu Apokalipsy…
26 lutego 1844 roku w Theater in der Josefstadt (najstarszym do dziś działającym teatrze wiedeńskim) miała premiera Poranka, południa i wieczoru w Wiedniu (Ein Morgen, ein Mittag und ein Abend in Wien) – komedii w dwóch aktach Franza von Suppé. Jej najpopularniejszym fragmentem stała się uwertura, o której wykonanie poproszono 115 lat później samego Królika Bugsa. Dokonał tego w kreskówce Baton Bunny Chucka Jonesa i Abe’a Levitowa.
W najnowszym numerze Polityki ukazał się artykuł Doroty Szwarcman, poświęcony obecności muzyki klasycznej w powieściach kryminalnych, poczynając od uspokajających Holmesa dźwięków skrzypiec aż po wydaną niedawno powieść Jeffery’ego Deavera Manuskrypt Chopina. Zachęcam do lektury!
Chór O Fortuna to słynny fragment kantaty scenicznej Carla Orffa pt. Carmina Burana, stworzonej na podstawie zbioru średniowiecznych pieśni o tym samym tytule. Fortuna jest tutaj grecką boginią szczęścia, władającą całym światem (świadczy o tym jej tytuł Fortuna Imperatrix Mundi).
Utwór został wykorzystany przez wiele zespołów i artystów (ich niepełna lista znajduje się w wątku The Answer Is Almost Always „O Fortuna” na forum Kickass Classical), stał się także obiektem kpin, czego dowodem jest klip z serii Misheard lyrics.
Ostatnio udało mi się odnaleźć kilka kreskówek, które oglądałem za młodu, a w których dzisiaj jestem w stanie rozpoznać dzieła muzyki klasycznej. Dzisiaj zaprezentuję pierwszą z nich- Pizzicato Pussycat.
Dziś przedstawię Wam popularną arię operową, która prawie rok temu stała się jednym z lepiej rozpoznawalnych utworów. Mowa tu o Nessun dorma z opery Turandot Pucciniego.