Tym razem nie pisałem go przed telewizorem (którego nie oglądałem już ho ho ho… a może i dłużej), ale przez Gadu-Gadu. Tylko to skłoniło mnie do zainstalowania najnowszej wersji tego programu – jest moim zdaniem zbyt przeładowana.
A oto fragment tekstu:
- Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż antycellulitisowe legginsy z lycry.
- Oj, to raczej za pewne przyjąć by trzeba, że hajdamackie hajdawery byłyby lepsze…
- Lecz skądże ten miszmasz w twej ekstraeleganckiej zazwyczaj postaci?
- Bom poniekąd zamierzył odchudzić się co nieco. Zarzuciłem fondue z mozzarelli i gorgonzoli, oryginalne sushi, purée z ratatui, a zwłaszcza kogel-mogel i rachatłukum – i nic. Nie pomogła niskokaloryczna dieta ekspres ani inne hocki-klocki.
Zwycięzcą został Jan Chwalewski z Pabianic. Nie popełnił ani jednego błędu!





