18 kwi 2009, 12:21
Jest w Paryżu jedno cudowne urządzenie, mianowicie wybrzeże Sekwany, któego parapet na przestrzeni paru kilometrów zajmują kramy z książkami. Idąc wolno, zatrzymując się przy każdym, biorąc w rękę ten i ów tom, czytając tu i ówdzie po parę kartek, można spędzić kilka rozkosznych godzin, zanim się dojdzie od jednego końca do drugiego. Więcej powiem: od samego oglądania tylu książek, od samego wdychania ich myślącej stęchlizny człowiek staje się inteligentniejszy, rozszerza swój horyzont. Wobec stanu dzisiejszych nauk metapsychicznych nie widzę żadnych przeszkód do przypuszczenia, że esencja książki może wnikać do mózgu bez czytania, za pomocą samego oglądania i zapachu. Istnieje nawet bardzo piękna teoria okultystyczna w tej mierze… jeszcze dotąd w szkołach nie przyjęta, co może zresztą i lepiej.
Tadeusz Żeleński (Boy), Jak zostałem literatem, [w tegoż:] Reflektorem w mrok, PIW, Warszawa 1985, s. 31.







