24 paź 2007, 9:45
Taki tytuł nosił wykład, jaki wczoraj wygłosił Władysław Bartoszewski w Audytorium Maximum na Uniwersytecie Warszawskim. Frekwencja, w przeciwieństwie do tej w wyborach parlamentarnych, była do przewidzenia- kogokolwiek się 23 października nie pytało Idziesz na Bartoszewskiego?, otrzymywało się odpowiedź twierdzącą. Z tego powodu ostatni przybyli (m.in. ja) musieli ustawić się w korytarzyku, zaraz za drzwiami. Na potrzeby tych, którzy woleli stać na dworzu, wystawiono w jednym z okien głośnik. Wiele osób nie zobaczyło więc Profesora- ale jego nie trzeba widzieć, jego trzeba słuchać!
Bartoszewski, jak sam to w pewnym momencie zauważył, mówił bardzo subiektywnie- ale z jego osądami i wnioskami zgadzało się wiele osób, o czym świadczyły oklaski często przerywające wykład. Najlepiej zapamiętałem te fragmenty, w których mówił o prawie młodzieży do kreowania w swych umysłach wizji świata idealnego, o tym, że warto być przyzwoitym (bo nie wszystko, co się opłaca, jest coś warte) i o tym, jak wiele może zrobić dla człowieka drugi człowiek.
Całość wykładu nagrała telewizja TVN24- w jej serwisie internetowym znajduje się plik wideo. Zachęcam do obejrzenia i posłuchania.








