Jestem świeżo po lekturze Ptaśka Williama Whartona. Niezwykły jest stosunek głównego bohatera wobec ptaków, jego próba zrozumienia świata tych stworzeń, jego stopniowa identyfikacja z tym gatunkiem. Odniosłem wrażenie, że na całym świecie jest tylko jeden człowiek zdolny do takiego obcowania z ptakami, tylko jeden znający sposób na taki kontakt.
Okazało się, że jednak tak nie jest. Można przynajmniej próbować. Pisze o tym Jacques Prévert w swoim wierszu Jak namalować portret ptaka; od osoby pragnącej „namalować ptaka” wymaga sporej dawki cierpliwości, znajomości ptasich obyczajów, umiejętności milczenia… Człowiek może wtedy choć przez chwilę poczuć się Ptaśkiem.
Namalować najpierw klatkę
z otwartymi drzwiczkami
namalować następnie
coś ładnego
coś prostego
coś pięknego
coś użytecznego
dla ptaka
postawić potem płótno pod drzewem
w ogrodzie
w zagajniku
albo w lesie
schować się za drzewem
nic nie mówiąc
nie ruszając się…
Czasem ptak przyleci szybko
ale równie dobrze może potrzebować długich lat
zanim się zdecyduje
Nie zniechęcać się
czekać
czekać jeśli trzeba przez długie lata
szybkość lub powolność z jaką ptak przyleci
nie ma żadnego związku
z tym czy obraz będzie udany
A kiedy ptak przyleci
o ile przyleci
oglądać go w zupełnej ciszy
czekać aż wejdzie do klatki
a kiedy wejdzie
delikatnie zamknąć drzwiczki pędzlem
następnie
wytrzeć jeden po drugim wszystkie pręty klatki
uważając żeby nie ruszyć żadnego z piórek ptaka
Namalować teraz portret drzewa
wybierając najpiękniejszą z jego gałęzi
dla ptaka
domalować jeszcze zieleń liści i powiew wiatru
pył słońca
i brzęczenie owadów w trawie w letnim upale
a potem czekać aż ptak zacznie śpiewać
Jeżeli ptak nie śpiewa
to zły znak
znak że wasz obraz jest zły
ale jeśli zaśpiewa to dobry znak
znak że możecie podpisać
Wtedy delikatnie wyrywacie
jedno piórko ptaka
i podpisujecie się w rogu obrazu





