Niedzielny wieczór. Siedzę w fotelu – po prawej stronie mam kubek z herbatą, po lewej ciasteczka owsiane. W dłoni obracam muszelkę (prezent od koleżanki, która czas jakiś spędziła w Irlandii). Mam zamknięte oczy. Słucham Miłosza, który czyta własne wiersze.





