Pewnego środowego wieczoru, wychodząc z kampusu UW, natknąłem się na stojącą w tym miejscu, gdzie zwykle rozkładają swoje książki bukiniści, kobietę w czerni, zachęcającą przechodniów do zapisywania czegoś na tablicy.

Podszedłem bliżej: na białej tablicy znajdowały się odpowiedzi na pytanie Jak w dzisiejszych czasach przemawia do nas Bóg? Były bardzo różne, od poważnych (przez świętych) do śmiesznych (przez Chucka Norrisa :)). Brakowało jednak takiej, której sam bym udzielił, więc dopisałem: przez Pismo Święte.

Kobieta w czerni okazała się być członkinią Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich- czyli w skrócie mormonką. Zapytała mnie, czy słyszałem już o jej kościele: podzieliłem się z nią swoją wiedzą na ten temat, dotyczącą głównie historii wędrówek mormonów po USA. Siostrę Mary (tak się nazywała) ucieszyła moja wiedza; zaproponowała mi spotkanie, na którym mógłbym dowiedzieć się czegoś więcej o mormonach, a także otrzymać egzemplarz Księgi Mormona. Umówiliśmy się na za tydzień.

Wyznaczonego dnia pojawiłem się na Nowym Świecie 38, gdzie mieści się salka katechetyczna. Piszę salka, bo to pomieszczenie z pewnością nie było większe od mojego pokoju. Czekała tam na mnie siostra Mary i jej towarzyszka.

Na początku porozmawialiśmy trochę o nas samych: dowiedziałem się na przykład, że siostra Mary studiowała biologię i lubi grać na fortepianie.

Po krótkiej modlitwie siostry zaczęły wykład: dowiedziałem się, że historia świata dzieli się na dwa okresy: momenty, w których na Ziemi istniała i była głoszona prawda o Bogu oraz momenty, gdy takowa nie istniała. Obecność prawdy Bożej była nieodmiennie związana z prorokami, takimi jak Adam, Noe, Abraham, Mojżesz, Eliasz, Izajasz… aż do Chrystusa.

Po wniebowstąpieniu Jezusa (tłumaczyły mi siostry) i śmierci apostołów Kościół przestał być tym, czym miał być. Zaczął odchodzić od Ewangelii, pojawiły się w nim podziały i spory. Prawda o Bogu popadała w zapomnienie.

W XIX wieku pewien młody Amerykanin, Joseph Smith, zaczął się zastanawiać, który Kościół (z wielu podówczas istniejących) jest tym prawdziwym. W czasie lektury Biblii natknął się na piąty wers pierwszego rozdziału Listu św. Jakuba (Biblia Tysiąclecia):

Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma.

Smith udał się więc do lasu, by tam pomodlić się. Wtedy objawił mu się Bóg i Jego Syn. Trzy lata później objawił mu się anioł Moroni, który nakazał mu odnaleźć zakopane tysiąc lat temu płyty z Ewangelią, jaką miał przekazać Jezus starożytnym mieszkańcom Ameryki. Smith odnalazł je w pobliżu wioski Manchester w stanie Nowy Jork i przetłumaczył na angielski.

Smith został nowym prorokiem, głoszącym wolę Boga. Mormoni wierzą, że od tej pory prawda o Stwórcy na zawsze pozostanie na Ziemi.

Po tym krótkim wykładzie dostałem Księgę Mormona, listę fragmentów, z którymi warto się zaznajomić oraz informację o miejscach spotkań mormonów w Warszawie.

Tak oto wzbogaciłem się o szereg nowych informacji o kościele, z którym większość ludzi kojarzy jedynie wielożeństwo (zakazane przez zwierzchników mormonów jeszcze w XIX wieku) i największy na świecie zbiór rejestrów genealogicznych.

Zainteresowanym tematem polecam oficjalną stronę internetową mormonów, a także artykuły na ich temat w serwisie Racjonalista.pl.

Podziel się tekstem
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Wykop