„Modlitwa” Maxa Ehrmanna

29 paź 2006, 11:24

Zapewne każdy z z czytelników mojego bloga zetknął się z „Dezyderatą„- krótkim zbiorem zasad moralnych, o którym niegdyś mówiono, że znaleziony został w 1692 roku w starym kościele Świętego Pawła w Baltimore, a który w rzeczywistości został napisany w 1927 przez Maxa Ehrmanna, amerykańskiego prawnika i pisarza.

Ehrmann, oprócz „Dezyderaty”, stworzył jeszcze kilka utworów. Jednym z piękniejszych jest „Modlitwa”, przełożona przez Andrzeja Szubę.

Spraw, aby praca wypełniała każdy mój dzień;
I obym w godzinie czarnej rozpaczy
Nie zapomniał o sile, co była mi pociechą
W chwilach strapienia.
Obym zawsze pamiętał te jasne godziny, kiedy
Przechadzałem się milczącymi wzgórzami dzieciństwa
Albo marzyłem nad brzegiem cichej rzeki,
Gdy żarzyło się we mnie światło,
I obiecywałem memu dawnemu Bogu, że stawię mężnie
Czoło nawałnicom mijającego czasu.
Oszczędź mi goryczy
I kolców namiętności, kiedy będę słaby.
Obym nie zapomniał, że nędza i bogactwo
                                            są dziećmi ducha
Choć nie zna mnie świat,
Spraw, aby moje myśli i czyny
Nie poróżniły mnie z samym sobą.
Obym oderwał wzrok od ziemi
I nie zapomniał, jak przydatne są gwiazdy.
Nie pozwól, bym sądził innych
I tym samym skazywał się na potępienie.
Obym nie gonił za zgiełkiem świata,
Ale podążał cicho moją własną drogą.
Daj mi kliku przyjaciół, którzy polubią mnie
                                         takiego, jaki jestem;
I niech zawsze moim niepewnym krokom
Towarzyszy życzliwe światło nadziei.
A choć złożą mnie niemoc i starość,
I nie zbliżę się nawet do zamku z mych marzeń,
Naucz mnie, jak być wdzięcznym za życie
I za dobre, i miłem dawno minione wspomnienia;
I niechaj wieczorny zmierzch zobaczy moją łagodność.

Podobne wpisy

Dodaj do Delicji
Wrzuć link na Facebooka