20 kwi 2007, 22:18
Christy, której komentarze pojawiają się tu ostatnio coraz częściej, spytała mnie o ważną rzecz:
Kim jesteś? Młodym człowiekiem, który stoi podczas gdy inni bigną? A może jesteś tym wymarłym gatunkiem ludzi z tzw. spójnością myśli, słów i czynów? Masz zaledwie 18 lat a myślisz kategoriami człowieka dojrzałego. Traktujesz o zagadnieniach immanentnie wpisanych w kulturę, alę kulturę elitarną, nie tą masową- banalną… Dlaczego podejmujesz trud wysiłku intelektualnego? Dlaczego i w imię czego? Dlaczego nie karmisz nas blogową papką- czyli dziennikiem zwykłego dnia?
Mam problem z odpowiedzią. Chcę, by była szczera, a zarazem pozbawiona banału czy sztuczności. Ciężko nie otrzeć się o szablon, mówiąc dziś o pojęciach i postawach, których rodowód sięga starożytności. Mimo to- spróbuję.
Pierwszym krokiem na mojej, wiodącej ku dzisiejszemu „ja” drodze, była nauka czytania. Od 7 roku życia większość czasu spędzam, czytając książki, czasopisma, ulotki, w skrajnych przypadkach składniki batonu. Komiksy, telewizja, a potem internet (pojmowany tylko jako przestrzeń do zabawy)- były na drugim miejscu. Taka hierarchia uodporniła mnie na to, co Christy nazwała „papką” (związaną nie tylko z blogami) i skłania do nieustannego intelektualnego wysiłku.
Naturalnym jest, że po zdobyciu pewnej wiedzy człowiek zaczyna pragnąć pochwalić się nią innym. Możliwe jest to na dwa sposoby: taki, który oświetla przedstawiającego i taki, który oświetla przedstawiane. Poszedłem trzecią drogą. Blog pozwolił na takie opisanie wielu ciekawych i ważnych spraw, które nie usuwa autora całkiem w cień, nawet jeśli, jak ja, decyduje się tylko na kilka słów własnego komentarza, pozwalając „świecić” właściwej treści.
Drugim krokiem była chęć podzielenia się moją rozległą wiedzą z innymi: szukałem słuchaczy i tych, którzy chcieliby ze mną dyskutować oraz dzielić się swoją wiedzą. Początkowo robiłem to bez ładu i składu, mówiąc ludziom o sprawach kompletnie ich nieinteresujących. W liceum zmieniłem swoje postępowanie; starannie wybierałem słuchaczy i rozważałem, co może wywołać w nich zaciekawienie i chęć dyskusji. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że znalazłem co najmniej jedną taką osobę. Z tego, co o niej wiem, wnioskuję, że zajdzie daleko i zrobi wiele dobrego.
Trzecim krokiem był nawrót patriotyzmu i religijności: zacząłem patrzeć na niektóre sprawy pod kątem ich użyteczności dla Polski i zgodności z wolą Boga. Za zgodne z tymi dwoma kryteriami uznałem poszerzanie własnej wiedzy i jej wykorzystanie dla dobra ludzi. Doprowadziło mnie to niedawno do koncepcji patriotyzmu 2.0; wymaga ona jednak pewnych modyfikacji, dlatego wspominam o niej tylko pro forma (w wolnej chwili postaram się nią lepiej zająć).
Wiem, że na tych trzech krokach nie skończy się moja droga. Najbliższym, czwartym będzie egzamin maturalny, który pozwoli mi dostać się na wybraną uczelnię i tam kontynuować to, co zacząłem wiele lat temu nad elementarzem.
Podsumowując: jestem owocem lektur, chęci dzielenia się wiedzą, patriotyzmu i religijności. Może się mylę, ale sądzę, że właśnie te cztery elementy zadecydują o przyszłości Polski. Oczywiście lektury muszą być mądre, chęć szczera, patriotyzm mądry, a wiara pozbawiona fanatyzmu.
Teraz oddaję głos Wam.








20 kwi 2007 o 23:23
Najpiękniejsza w życiu jest wiara i siła walki. Ty Adamie ją masz…
Patrząc biernie na otaczającą mnie przestrzeń, ludzi i zjawiska, zaczełam zastanawiać się po co tak zależy mi na wartościach już chyba wymarłych, na ideach których nikt nie rozumie…
Po przeczytaniu tych kilku zaledwie słów zrozumiałam, że tu w tej naszej walce z wiatrakami Adamie chodzi o coś bardziej trwałego niż uciechy życia codziennego… O coć nieśmiertelnego i pokuszę się o odważne stwierdzenie, że chodzi o coś BOSKIEGO… Dla mnie jest to wiara, i wiem również że nasz „Dar” Adamie jest jej wytworem i Wierzę, że w naszej ludzkiej „małości” kryje się „wielkość”…
Być człowiekiem to znaczy być odpowiedzialnym- ja się uczę tej odpowiedzialności i dzięki takim ludziom jak Ty moja WIARA rośnie i daje mi nieograniczone pokłady siły…
Ostatnio zostałam zapytano w co tak naprawdę wierzę…
Nie potrafiłam wówczas odpowiedzieć…
Teraz już wiem… wierze w LUDZI, ale w ludzi którzy kochają życie tak mocno, że zamiast je wykorzystywać wchodzą z nim w szeroko rozumianą symbiozę…
Nieśmiertelność to być śmiertelnym najlepiej jak się potrafi… dlatego
„Nie szukaj boskości, bo boskość jest w Tobie !”
21 kwi 2007 o 14:11
Pozwolę sobie na ręczne umieszczenie trackbacka do mojego wpisu, w którym odniosłem się w jkiś sposób do tego, o tutaj Autor napisał. Oczywiście u siebie we wpisie podałem stosowny odnośnik do tej strony :)
Walth’s World – Na świat spojrzenia różne
Pozdrawiam
21 kwi 2007 o 16:48
Na świat pragnę patrzeć oczami dziecka, które nie straciło umiejętności dziwienia się światem…
Czy to jest możliwe??
Czy odzyskam tą utraconą niewinność, spontaniczność i dziecięcą naiwność…
Czy nie uważacie, że to trochę dziwne pragnienia?
Nie chcę być zwykła, szara, banalna, chcę być człowiekiem z duszą dziecka i bezgraniczną wiarą, że „wszystko bedzie dobrze”, że ludzie są dobrzy, świat to nie jest zaścianek piekła, a Bóg? … a Bóg jest … ale gdzie? … w niebie…
Waltharius – ty czegoś szukasz, pragniesz znaleść odpowiedzi na metafizyczne pytania… czy to jest złe? nie, ale pamiętaj, że czasem lepiej patrzeć na świat przez różowe okulary, choć umysł podpowiada, że to tylko fikcja, iluzja, optyczne złudzenie…
Czy taka filozofia życia, Adamie, jest Twoim zdaniem – napiszę kolokwialnie- głupia?
22 kwi 2007 o 11:16
Głupia? Na pewno nie. Mówią, że kiedyś takich, myślących jak Ty ludzi było więcej i zmieniali świat, a teraz ich brakuje. Nieprawda: po prostu nie są widoczni. Ale wciąż ich potrzebujemy. Jostein Gaarder powiedział, że tylko osoby, mające do świata stosunek podobny dziecięcemu, mogą próbować odpowiadać na małe i wielkie pytania. A przecież tego chcesz, prawa?
22 kwi 2007 o 18:15
Jostein Gaarder… Właśnie czytam „Świat Zofii”, polowałam na tę ksiażke dwa lata w bibliotece.
Ja chyba nigdy nie przestanę być dzieckiem. Na szczęście
23 kwi 2007 o 20:54
Czy chcę tego już sama nie wiem… ale mimo to poszukuje tych odpowiedzi…odpowiedzi na pytania, które odpowiedzi prawdopodobnie nie mają… i tu powstał kolejny paradoks… świat jest ich pełen…
Nie wiem ile jeszcze mi zostało czasu… nie wiem jak długo jeszcze będę mogła cieszyć się życiem… Dlatego dziekuję CI Adamie, że dałeś mi na nowo nadzieję, nadzieję którą ja kiedyś utraciłam…
15 maj 2007 o 21:20
Proszę o odpowiedzi!!
Relacja między wiarą, a patriotyzmem-wyjaśnij??
pliss pisać czekam
mua;*
16 maj 2007 o 14:45
Jestem jedną z tych setek anonimowych osób, które mijały cię na co dzień, znały Twoją twarz a jednak były Ci obce. Tylko dzięki pewnej dość interesującej personie trafiłam tu i czytam każdą stronę, każdy wpis zachłannie jak małe dziecko, które dostaje pierwszą czekoladę. Zachwyciła mnie twoja szczerość to z jaką pasją to wszystko piszesz. To właśnie przyciąga. I choć tak skromnie próbujesz opisać siebie i swój świat to on jest o wiele bogatszy, bo jest Twój… widzę, że jesteś jednym z Tych, którzy wiedzą, że nie pozwolą się zamknąć w ramy stereotypów. Bardzo fajny jest pomysł patriotyzmu 2.0 i chyba w niektórych podpunktach mogłabym się do tego projektu zaliczyć. Widać, że życie, którym żyjesz opiera się na książkach. Nie chcesz popełniać błędów i to jest dobre. Każdy mądry cytat wpisujesz w swą pamięć by w odpowiedniej sytuacji móc wprowadzić go w egzystencje dnia powszedniego.
P.S – czytanie składów produktów spożywczych nabiera głębszego sensu, rodzaju jakiejś ważnej ceremonii, deszczowym dniem na przystanku autobusowym, gdy chcąc porzucić wszystkie złe myśli uciekamy od świata.
16 maj 2007 o 20:44
Alizee, o relacjach napiszę w ten weekend. Będziesz mile widziana wśród komentujących.
Tysiu- takie komentarze jak Twój sprawiają, że pisanie tutaj zyskuje większy sens. Dlatego dziękuję Ci za to, że odezwałaś się i podzieliłaś swoimi myślami.
Dziękuję także „interesującej personie”: prawdopodobnie to jej zabiegi powiększyły liczbę gości na stronie (wkrótce 40 000!).
20 maj 2007 o 23:55
Cieszę się, że „wzbogaciłam” jakoś egzystencję tej strony :) Jednakże wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć, tak dużo przeczytać i co najważniejsze tak dużo przeżyć. To od czego uciekamy to właśnie ono, może dlatego tak wiele ludzi zamyka się przed niebieskim ekranem i wszystko wpisuje na bloga by stało się tylko częścią xhtml`a? Lecz czego ludzie mogą szukać w wirtualnym świecie? Nigdy nie wpiszą tego w swój realny świat, a nawet jeśli to zrobią, to przecież nie będzie idealnie pasowało do reszty tej skomplikowanej układanki…. może rozwinął byś coś w tym temacie? wiem, że potrafisz a ja czekam na kolejny post w tym dziale. Zaczynanie polityczno- filozoficznych tematów jest dla mnie jedną z tych niezbyt dobrze wychodzących mi rzeczy więc nie będę komentować rzeczy, których w pełni nie zrozumiem. A tu, tu udziela się jakaś część duszy. Tak tu mogę wykazać własne zdanie, własną duszę. Mogę pisać i wiedzieć, że ja, to ja a nie jakiś udawany naukowiec, który zaraz przeczyta na wikipedii o co chodzi … o nie! :) Buźka :*
16 cze 2007 o 18:23
Nie dziwi mnie Twoja postawa, dziwi mnie natomiast pytanie Christy. Ciesze sie, ze istnieja jeszcze takie mlode osoby jak Ty, z potencjalem intelektualnym i tyloma zainteresowaniami a takze ktore szczerze interesuja sie dobrem kraju i Bogiem. Mam nadzieje, ze dostaniesz sie na wymarzone studia i bedziesz kontynuowal blog oraz swoje fascynacje. Moj blog (www.vaisnavi.bloog.pl) nie zawiera tak wielu informacji i artykulow (zaledwie kilka), glownie dlatego ze nie mam czasu zajeta swoja praca i studiami, ale generalnie sadze ze tak powinien wlasnie wygladac blog.
Zycze powodzenia,
Mariola