Przez najbliższe dni będę się zajmował opracowywaniem większego wpisu, który z pewnością spodoba się moim dotychczasowym czytelnikom (i napędzi mi nowych). Tymczasem uzupełnię kategorię Anegdoty.
Pewien student miał trudności w rozwiązaniu jakiegoś zagadnienia i postanowił zwrócić się z prośbą o wyjaśnienie do Roberta Oppenheimera. Wielki „Oppie” wygłosił dwugodzinny olśniewający wykład matematyczny i podał rozwiązanie; student wprawdzie niewiele z tego zrozumiał, ale odszedł zadowolony, że istnieją wielkie umysły zdolne do rozwiązywania problemów niedostępnych dla zwykłych śmiertelników. Postanowił jednak jeszcze zapytać o zdanie wybitnego teoretyka Juliana Schwingera. Temu rozwiązanie zagadnienia zajęło mniej niż godzinę, ponadto podał je tak przystępnie, że student wyszedł zadowolony, że istnieją wielkie umysły zdolne do przedstawiania trudnych problemów w formie dostępnej dla zwykłych śmiertelników. Wracając ze spotkania ze Schwingerem, student spotkał Enrico Fermiego i już trochę „dla sportu” przedstawił mu to samo zagadnienie. Fermi w parę minut wyjaśnił je tak, że student wyszedł wściekły na siebie, iż nie potrafił sam rozwiązać czegoś aż tak prostego.
Anegdota pochodzi z książki „Uczeni w anegdocie” Andrzeja Kajetana Wróblewskiego.





