około rok temu podjęłam ostateczną decyzję o wyjeździe na Erasmusa. był to czas wielkich zmian w moim życiu, dlatego też pomysł porzucenia ciepłego, warszawskiego życia na rzecz wielkiej niewiadomej w czy-tak-bardzo-obcym kraju wydawał się naturalny.
przez ten rok sporo się zmieniło. robiłam mądre rzeczy, ale więcej głupich. w końcu poznałam T., zakochałam się, jednakże kości zostały rzucone i na samym początku naszego związku dowiedziałam się, iż przyznano mi wyjazd do Catanii.
teraz zostały niecałe dwa tygodnie do wyjazdu i panikuję. jak sobie poradzę, co będzie ze mną, z nami. ot, takie rozterki każdego studenta i właśnie chcę tutaj je zapisywać.
Witam wszystkich serdecznie. Pragnę zawiadomić, że niniejszy pamiętnik będzie unikał przesadnych opisów literackich, opierając się głównie na bodźcach wzrokowych. Ponieważ pewne postaci będą pojawiać się notorycznie (i być może do znudzenia), wypadałoby je na początek przedstawić. Wszystko co będziecie mieli możność tu obejrzeć, wydarzyło się naprawdę.
Ten dziennik to niepublikowany do tej pory zapis przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego w Krakowie. Minuta po minucie możemy obserwować nieludzką precyzję działań aparatu bezpieczeństwa. Te suche zapiski to jedyne w swoim rodzaju memento dla ludzi, których historia doświadczyła wtedy najbardziej. Treść na podstawie dokumentów krakowskiego oddziału IPN.
Jeśli w ogóle startuję tego bloga, to z powodu i na cześć pewnej niezwykłej dziewczyny: Pauli Pruskiej. (…) Deal jest taki: Ja tu będę stukał różne dyrdymały (czego dotychczas nigdy w życiu nie robiłem, bo nie miałem blożka) o showbiznesie, życiu, politysiach biednych i cwanych, o kłamstwach i ciemnych interesach świata zwanego lekką ręką artystycznym, ale i o szlachetnych do bólu zachowaniach i postaciach pięknych, których jest niemało – a wy co łaska wrzućcie coś do worka Pauli na jej stronie, jakieś 5 złotych, jakieś 8 złotych, albo 13 złotych albo 100 złotych – cokolwiek.
Blog Pesy, studentki prawa mieszkającej w akademiku. Autorka dzieli się z czytelnikami przygodami swoimi i swoich znajomych (W., A., J., D., Cz., G., N., E., O., Z. i M.) zarówno z wydziału, jak i z domu studenckiego. Sam nie wiem, gdzie bywa zabawniej ;)






