30 mar 2008, 9:21
W trakcie lektury książki Anatola France’a Poglądy księdza Hieronima Coignarda natknąłem się na ciekawą anegdotę, opowiedzianą przez bohatera tytułowego, dotyczącą możliwości poznania historii świata i wykorzystania tej wiedzy dla szczytnych celów. Zachęcam do lektury.
Onego czasu, kiedy młody książę Zemir objął tron perski po zmarłym ojcu swoim, kazał zwołać do swego pałacu wszystkich, powiedzmy, członków Akademii swego królestwa, a gdy się zjawili, tak się do nich ozwał:
– Doktor Zeb, czcigodny nauczyciel mój, pouczył mnie, że władcy popełnialiby mniej omyłek, gdyby chcieli kierować się przykładem czasów minionych. Chcę tedy przeczytać kroniki dziejów ludzkości. Nakazuję wam napisać historię powszechną i nie zaniedbać niczego, co by się przyczynić mogło do jej zrozumienia należytego.
Uczeni przyobiecali uczynić zadość rozkazowi króla i zaraz zabrali się do pracy. Po dwudziestu latach zjawili się ponownie; za nimi szła karawana złożona z dwunastu wielbłądów, a każdy z nich dźwigał na grzbiecie pięćset ogromnych tomów. Sekretarz generalny Akademii padł na kolana przed swoim władcą i tak powiedział:
– Panie! Członkowie Akademii królestwa składają u stóp tronu historię powszechną, spisaną wedle rozkazu Waszej Królewskiej Mości. Składa się ona z sześciu tysięcy tomów i zawiera wszystko, co zdołaliśmy zebrać odnośnie do obyczajów różnych ludów i kolei losu, jakim podlegały różne państwa. Włączyliśmy również stare kroniki, zachowane szczęśliwym zbiegiem okoliczności, zaopatrzywszy je obficie w objaśnienia geograficzne, chronologiczne i dyplomatyczne. Same prolegomena stanowią ładunek jednego wielbłąda, a paralipomena dźwiga z wielkim wysiłkiem wielbłąd drugi, dziesięć zaś rosłych zwierząt ugina się pod samym dziełem.
Król odrzekł:
– Dziękuję wam, moi panowie, za trud, któryście sobie zadali. Ale jestem bardzo zajęty sprawami państwa i czasu mam niewiele. Przy tym postarzałem się i stoję, jak powiada poeta, pośrodku drogi życia. Choćbym nawet przypuścił, że dożyję sędziwego wieku, to jednak nie mogę sobie robić nadziei przeczytania tak długiej historii. Każę dzieło wasze złożyć w archiwach państwowych, a was proszę, byście napisali dla mnie streszczenie lepiej dostosowane do krótkotrwałego ludzkiego życia.
Akademicy perscy pracowali znowu przez lat dwadzieścia i przywieźli królowi streszczenie na trzech wielbłądach, liczące tysiąc pięćset tomów.
– Panie! – rzekł sekretarz wieczysty słabym głosem. – Oto nasze nowe dzieło. Zdaje nam się, że nie opuściliśmy niczego ważniejszego.
– Być może – zgodził się król – ale i tego streszczenia czytać nie mogę. Jestem stary, a plany szeroko zakreślone nie przystoją mojemu wiekowi. Proszę was, skróćcie raz jeszcze, byle prędko!
Spieszyli się tak, że po niespełna dziesięciu latach przyprowadzili młodego słonia, niosącego pięćset tomów na grzbiecie.
– Sądzę, że byłem treściwy! – powiedział sekretarz dożywotni Akademii.
– Za mało, za mało jeszcze streszczałeś się, mój drogi! – zauważył król. – Stoję już u schyłku życia! Skróć to, skróć koniecznie, gdyż chciałbym przed śmiercią poznać historię ludzkiego rodu.
Po pięciu latach zjawił się przed pałacem sekretarz dożywotni. Szedł o kulach, prowadząc za sobą osła z wielką księgą na grzbiecie.
– Spiesz się pan! – zawołał gwardzista. – Król Jegomość kona!
W istocie, król leżał na łożu śmierci. Zwrócił spojrzenie zagasłe już niemal na sekretarza, a potem na ogromną księgę i powiedział z westchnieniem:
– Umrę tedy, nie zaznajomiwszy się z dziejami ludzkimi!
– Panie! – rzekł sekretarz, niemal tak jak monarcha osłabły. – Streszczę ci dzieje ludzkości w trzech słowach: rodzili się, cierpieli i umierali!
W ten to sposób król Persji w ostatniej chwili życia zapoznał się z historią ludzkości
Anatol France, Poglądy księdza Hieronima Coignarda w przekładzie Franciszka Mirandoli.







