tak naprawdę
była to tylko zabawa
podwórkowa zabawa w państwo:
w króla
co siedział na tronie na niby
w błazna
najweselszego chłopca z okolicy
w policjanta z pistoletem z bzu
w bandytę z brodą i wąsami z lnu
w robotnika budującego domek z klocków
w żołnierzyka maszerującego lewa-prawa
w urzędnika w drucianych okularach
śmiechu było co niemiara
gdy po ośmiu godzinach zabawy
schodziliśmy się cała paką
graliśmy w dupka baśkę dwa ognie
albo
w otwarte karty słówale już
po jakimś czasie
niektórzy przestali do niektórych
mrugać porozumiewawczo
niektórzy przestali na ulicy
poznawać niektórychkról uwierzył że jest Królem
całymi dniami nie schodził z tronu
siedział tam nadęty
i nawet orzechy
tłukł złotym berłemtakże policjant przestał się uśmiechać
uwierzył że jest Policjantem
i sztywny jakby połknął kij
tak długo deptał po piętach bandycie
aż ten uwierzył
że jest Bandytą
i dał nogęsędzia wlepił wzrok
w martwą literę prawarobotnik pracował
od świtu do nocyksiądz poza Panem Bogiem
nie widział światawszyscy zatracili poczucie rzeczywistości
jeden błazen
biegał między nami
niczym w błędnym kole
krzycząc każdemu do ucha:
- to przecież tylko zabawa
podwórkowa zabawa!Lecz my nazwaliśmy go Błaznem
i przez całe stulecia
kazaliśmy mu szukać
zgubionej piątej klepkia wreszcie
dla świętego spokoju
zamknęliśmy go
w zakładzie dla obłąkanych
Józef Baran Zabawa






