Dzień Przedsiębiorczości w III LO

4 paź 2006, 8:00

Może nie wszyscy wiedzą, ale chodzę jeszcze do liceum. Konkretnie do 3 klasy III LO w Brodnicy, na profil matematyczno-informatyczny. Ale to nie ma w tym wpisie nic do rzeczy.

Mamy u nas taki obyczaj, zaprowadzony bodaj przez pana dyrektora (Tomasz Wysocki), że drugie klasy mają tak zwany dzień przedsiębiorczości. Polega to na tym, że rocznik dzieli się na grupy kilkuosobowe, które to grupy mają za zadanie zarobić jak największą ilość pieniędzy. W jaki sposób? Organizują na terenie szkoły stoiska np. z frytkami, napojami czy innymi niespodziankami. Pomysł sam w sobie jest interesujący.

W tym roku dzień ów wypadł wcześnie, bo 29 września (mój rocznik miał swój dzień w czerwcu tego roku kalendarzowego). Nie wszystkim się to spodobało, bo mieli zaledwie miesiąc na obmyślenie całego interesu. Ale obmyślili.

W piątek rano szedłem dość szybko do szkoły. Już z daleka widziałem, że cały placyk przed szkołą oraz część boiska są zajęte przez stoiska. Pod tym pojęciem rozumiem kilka połączonych stolików, nakrytych serwetą (niektórzy mieli rozkładane namioty). Minąłem je (na razie obojętnie) i poszedłem do klasy.

Lekcji nie było, bo nie wszyscy wypełnili deklaracje maturalne. Potem demokratycznie zdecydowaliśmy, że chcemy spędzić czas na „wspieraniu drobnej przedsiębiorczości”. Wyszliśmy więc całą klasą.

Najpierw przespacerowałem się na boisko, gdzie natknąłem się na zakład z dość oryginalną usługą: za złotówkę można było cisnąć jajkiem w specjalnie przygotowaną (skafander, kaptur) osobę. Na stoliku obok stały cztery pojemniki, co czyniło 2 kopy jaj- 120 sztuk. Jeśli się nie mylę, jajczarze zarobili najwięcej. Koło nich gromadziło się też najwięcej widzów, chcących popatrzeć na chłopaka obrywającego jajem w różne części ciała

Potem spacerkiem wróciłem na placyk szkolny. Moje oko zwracało uwagę na oferowane towary i ich ceny (choć nie obyło się bez zerkania na co ładniejsze sprzedawczynie). Były stoiska z frytkami, goframi, ciastami, słodyczami, hot-dogami, loterią fantową, wróżką, łańcuszkami szczęścia. Z usług oryginalniejszych wychwyciłem wożenie taczkami (za złotówkę) w dowolne miejsce oraz ofertę specjalną dla nauczycieli- mycie samochodów.

Najpierw poszedłem na stoisko z napojami (na zdjęciu na drugim planie). Zarządzała nim m.in. moja koleżanka Klaudia. Osobiście nalała mi białej oranżady. Zapłaciłem złotówkę i dostałem gratis słomkę.

Ugasiwszy pragnienie, zajrzałem przez otwarte okno do sali, w której smażono frytki i gofry. Dowiedziałem się, że prąd siadł i że klienci czekający na frytki muszą wykazać się cierpliwością.

Przepadam za frytkami, więc byłem lekko rozczarowany. Poszedłem na stoisko z goframi (przygotowywała je grupka ludzi z mojego internatu: Ola, Ania i Grzegorz) i kupiłem takiego z cukrem pudrem. Jedną ręką dałem Oli 1,50 zł, a drugą ostrożnie wziąłem gofra w rękę. Dobry był.

Pokręciłem się jeszcze trochę po szkole, wpadłem na chwilę do naszej kawiarenki internetowej i wróciłem na placyk. Przyszło parę osób z gimnazjum i podstawówki (w tym dniu podstawówce i gimnazjum, które z naszym liceum tworzą Zespół Szkół nr 1 w Brodnicy); kupowali chyba głównie batony. Podszedłem do stoiska, prowadzonego przez zespół z profilu humanistycznego (Karolina i Ewa z internatu oraz ich koleżanka Magda). Były tam drożdżówki i jagodzianki. Wziąłem jagodziankę: 1 zł, dobra.

Usiadłem z tą jagodzianką przy stoisku z goframi i patrzyłem, jak bardzo przedsiębiorczy jest rocznik 89. Loteria dostała nóg i chodziła z koszyczkiem; wprowadzano zniżki dla nauczycieli; obniżano (gdy zainteresowanie malało) lub podwyższano (gdy wzrastało) ceny produktów.

Dzień przedsiębiorczości trwał od ósmej. W okolicach dwunastej ruch zaczął maleć, by zmniejszyć się ostatecznie w okolicach pierwszej. Kupiłem jeszcze frytki (na stoisku Izy), drugiego gofra (tym razem to Ani wręczyłem 1,50 zł) i drugi napój od Klaudii. A potem poszedłem nosić stoliki i krzesła. Dwadzieścia po pierwszej poszedłem do internatu.

Podsumowanie: rocznik 89, nasi zastępcy i następcy, to grupa ludzi przedsiębiorczych, umiejętnie wykorzystujących wiedzę o klientach, rozsądnie (z małymi wyjątkami) manewrujących ceną i zdolną do współpracy (dwa stoiska zawarły umowę: jeśli ktoś skorzystał z usług pierwszego, na drugim dostawał 10% zniżki).

Podobne wpisy

Dodaj do Delicji
Wrzuć link na Facebooka