W 1960 po raz pierwszy wydano w Polsce Mikołajka- książkę dla dzieci Rene Goscinny’ego z niezapomnianymi ilustracjami Jeana-Jacquesa Sempe. Jedno z opowiadań nosi tytuł Cygaro: Mikołajek wraz ze swoim najlepszym przyjacielem, Alcestem, po raz pierwszy palą cygaro…
W latach 80. zeszłego wieku Bohdan Smoleń, „obdarowany” zakazem pracy od kierownika Wydziału Kultury KC PZPR, stworzył „kabaret dla dzieci”- 6 dni z życia kolonisty. Jednym ze skeczów (wykonywanym wspólnie z Jackiem Baszkiewiczem i Andrzejem Czerskim) był Na kolonii dzień pierwszy, w którym Andrzej, Bohdan i Jacek znajdują papierosa i postanawiają go wypalić…
Skecz Smolenia i opowiadanie Goscinny’ego łączy nie tylko tematyka. Podobny jest także układ zdarzeń i niektóre zdania. Wybrałem niektóre z nich i na ich podstawie stworzyłem tabelkę. Co z niej wynika- oceńcie sami. Cytaty w obu kolumnach ułożne są chronologicznie.
| R. Goscinny, Mikołajek (tłumaczenie Toli Markuszewicz i Elżbiety Staniszkis) | A. Czerski, J. Baszkiewicz, B. Smoleń, Na kolonii dzień pierwszy (6 dni z życia kolonisty) |
| – Co będziemy robić z tym cygarem? – Jak to: co?! (…) Zapalimy je, do licha! |
– A co chcecie zrobić z tym papierosem? – Wypalimy sobie, ty mamusi króliczku! |
| Nie byłem pewien, czy to jest dobry pomysł, palenie cygara, a poza tym miałem wrażenie, że to nie podobałoby się mamie i tacie, ale Alcest zapytał mnie, czy tata i mama zabronili mi palić. Zastanowiłem się, no i musiałem przyznać, że tata i mama zabronili mi tylko (…) trzaskać drzwiami, dłubać w nosie, mówić brzydkie słowa, ale palić cygara- nie, tego tata i mama nigdy mi nie zabraniali. | – O, nie wiem, czy to jest dobry pomysł palenie papierosa. Mamie i tacie to by się nie podobało… – A mama i tata zabronili ci palić? – Zabronili mi… trzaskać drzwiami… – No. – …używać wyrazów brzydkich… – No! – … ale palić to mi nie zabraniali! |
| No, widzisz (…) W każdym razie, żeby nie było z tym jakichś historii, schowamy się gdzieś, gdzie będziemy mogli spokojnie popalić. | – No widzisz? W każdym razie musimy poszukać gdzieś takiego miejsca, gdzie będziemy sobie mogli spokojnie popykać. |
| – Masz ogień? – zapytał [Alcest]. Odpowiedziałem, że nie. – No więc – powiedział Alcest – jak będziemy palić to cygaro? |
– Masz ogień? – Y… nie mam zapałek! Jak my zapalimy tego papierosa, no…? |
| Zaproponowałem, żeby poprosić o ogień jakiegoś pana przechodzącego ulicą (…) Ale Alcest powiedział, że ja upadłem na głowę i że żaden pan nie da nam ognia bo jesteśmy za mali. | – Możemy pójść do kogoś i poprosić go, żeby nam dał odpalić. – No czyś ty na głowę upadł? – Abo jeszcze niżej…? (…) Żaden facet nam nie da ognia, bo jesteśmy za mali… o, tacy jesteśmy… |
| – Nie masz pojęcia o paleniu – powiedział Alcest. – Spójrz! Teraz puszczę dym nosem! | – Dawaj, nie masz pojęcia o paleniu, teraz moja kolej! (…) Teraz wam pokażę sztukę (…) wypuszczę dym nosem… |





