27 kwi 2007, 22:11
Można by na ten temat długo. Posłużę się fragmentem interesującej książki Aleksandra Minkowskiego pt. Dowód tożsamości. Traktuje ona o dorastaniu Waldka Biela- chłopak poznaje smak odpowiedzialności, zakochuje się, poznaje lepiej swoich rodziców i czasy ich młodości; staje się człowiekiem par excellence. W podanym fragmencie chłopak rozmawia ze swoim ojcem.
Na pewnym bazarze arabskim był niegdyś kupiec, który nie umiał rachować. Zamiast nabierać klientów, sam dawał się oszukiwać i splajtowałby szybko, gdyby nie pomodlił się do Allacha o liczydła. Modlitwa została wysłuchana. Ale z przyczyn biurokratycznych trafiła do niewłaściwej sekcji i kiedy kupiec nazajutrz stawił się na bazarze, zamiast straganu zastał biurowiec, a w nim maszynę liczącą. Był to komputer którejś tam generacji z tysiącami migających lampek i tabliczek oraz z instrukcją obsługi, której kupiec nie mógł przestudiować, bo działo się to w starożytności, a on był analfabetą i znał tylko cyfry. Zrozpaczony i wściekły kopnął kilka razy tablicę rozdzielczą. Na ekranie wyskoczyła cyfra 8. Wtedy zaczął kopać systematycznie: po dwóch kopnięciach, a potem trzech, ekran pokazał cyfrę 5. Uszczęśliwiony kupiec podziękował Allachowi i do końca życia używał owej machiny, aby dodawać sześć do dwunastu, nie mając pojęcia, że komputer był zdolny w mgnieniu oka wyprowadzić równanie na nieskończoność lub obliczyć orbity planet w najodleglejszych galaktykach.
Wymyśliłeś tę bajkę?
Wymyślił ją Arthur Koestler w swojej książce Widmo maszyny. Chodzi o mózg ludzki. Neandertalczyk przed tysiącami lat miał już mózg nie różniący się od naszego budową i rozmiarami. Jednakże nie robił z niego użytku: żył w jaskini i przez tysiące lat posługiwał się oszczepem, nie mając pojęcia, że nosi w czasce organ, który go kiedyś przeniesie na księżyc. Ewolucja mózgu ludzkiego prześcignęła całą resztę o tysiąclecia. Mózg żaby pracuje na pełnych obrotach, nasz wykorzystujemy w ułamku procentu.
Chcesz powiedzieć, że możliwości człowieka są nieograniczone?
Praktycznie tak. Dziesięć miliardów neuronów, z których zbudowany jest nasz mózg, daje prawie nieograniczoną ilość możliwych kombinacji. Jesteśmy dopiero u porgu naszych możliwości. Ale zarazem przyjąć trzeba, że ten nasz „komputer” ma ograniczoną pojętność i program. Stąd wiemy o pewnych rzeczach, lecz nie potrafimy ich pojąć: wieczność, nieskończoność, zakrzywienie czasoprzestrzeni, sens ostateczny życia. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie innych wymiarów niż szerokość, wysokość i długość, choć obliczono, że jest ich więcej. Czas biegnie dla nas od wczoraj do jutra, a przecież możliwa jest odwrotność: stąd fantazja literatury science-fiction. Dużo węższy program mają nasze zmysły: ludzkie oko dostrzega ledwie ułamek widma promieni elektromagnetycznych, słyszymy mniej niż pies, a powonienie mamy całkiem do niczego.
Można z tym żyć.
I nawet coraz lepiej, jeżeli właściwie będziemy wykorzystywać nasze zasoby. Natura wyposażyła nas szczodrze, mamy bez liku szans. Ludzkość mądrzeje w coraz szybszym tempie…
Naprawdę tak uważasz? Bo mnie się wydaje, że z tą mądrością to nie za bardzo. Choćby broń termojądrowa. Państwa ścigają się, które naprodukuje więcej, a przecież wiadomo, że już tego, co jest, wystarczy,aby wysadzić kulę ziemską kilkanaście razy? Dlaczego politycy, bądź co bądź dorośli, straszą się nawzajem powszechną zagładą? Czy to poważne? Dzieciaki na podwórku tłuką się bez przyczyny, ale większośc wyrasta z tego. W liceum bójki są rzadkością. Czy państwa są głupsze od licealistów, żeby na siebie napadać, grozić sobie? Coś tu nie tak… A może kariery polityczne robi się pod warunkiem braku wyobraźni i poziomu umysłowego smarkacza? „Oddaj – wynoś się – bo zrobię z ciebie marmoladę?”
Nie jest pod tym względem najlepiej, synu… Wojna to absurd, zgadzam się; najposępniejszy anachronizm, jaki przetrwał przez wieki po dzisiejszy dzień. Jeżeli przyjąć, że nie jesteśmy jedyną cywilizacją we wszechświecie, a wszystko na to wskazuje, natura, być może, wyznaczyła ludzkości egzamin. Coś w rodzaju korekty biologicznej. Po dziesięciu tysiącleciach lat rozwoju odkrywa się reakcje termojądrowe. Następuje wtedy selekcja naturalna: zdrowe cywilizacje obracają to na swoją korzyść, chore- muszą zginąć. Jest w całkowitej zgodzie z teorią Darwina.
Jacy my jesteśmy? Zdrowi czy chorzy?
To się okaże, synu. Trzeba mieć nadzieję, że okażemy się zdrowi na umyśle.
Jacy my jesteśmy? Zdrowi czy chorzy?







