Wczoraj wieczorem walne zebranie członków ELSA Warszawa wybrało nowe władze naszego stowarzyszenia. Ja zostałem skarbnikiem, zdobywając 45 głosów za (na 46 oddanych).
Dziękuję wszystkim osobom, które mnie wybrały: obiecuję, że będę wykonywał ten obowiązek równie dobrze jak każdy inny mi powierzony :)
Siedzę sobie właśnie w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego; dzięki jeden z moich koleżanek dowiedziałem się, że pewien ćwiczeniowiec, na którego dyżur miałem się dziś wybrać, przeniósł go na jutro – nagle zyskałem sporo wolnego czasu :)
Postanowiłem w związku z tym napisać o koncepcji, jaką przerabiałem ostatnio na zajęciach z postępowania karnego, noszącej ciekawą nazwę: teorii owoców zatrutego drzewa.
Wczoraj zarejestrowałem się na drugi (i ostatni) egzamin w tej sesji. Oprócz mam tego parę semestrów do pozaliczania, więc będę się ograniczał internetowo. W styczniu obiecać Wam mogę jedynie idy blogowe.
W prezencie świątecznym dostałem kalendarz (z Edycji Świętego Pawła – taki sam, jaki kupiłem sobie rok i dwa lata temu) i pióro. Zacząłem od wpisania doń urodzin moich znajomych – w tym momencie jestem dopiero w maju :)
Dziwicie się może, że ja, zwolennik jak najpełniejszego korzystania z komputerów i internetu, zamiast poprzestać na uzupełnieniu Outlooka, Birthday Calendara czy też jakiejś aplikacji z powiadamianiem via SMS, promuję rozwiązania rodem z XX wieku. Ci, którzy korzystają z papierowych kalendarzy, wiedzą, że to nie to samo. All magic is gone, gdy wszystko powierzamy komputerom.
Tak samo wygląda sprawa z kartkami świątecznymi – papierowymi i elektronicznymi. Kiedy rok temu pytałem, czy wysyłacie jeszcze zwykłe kartki świąteczne, odpowiedzi były w większości przeczące. Wiem, że nie ufacie Poczcie Polskiej, ale nawet jej zdarza się zdążyć z tego rodzaju przesyłkami ;)
Zachęcam Was do choćby częściowego powrotu do papieru.
W ostatni wtorek padł mi laptop. Od razu odwiozłem go do serwisu, gdzie miły pan w 20 minut przywrócił go do życia do tego stopnia, że mogłem z niego zgrać najpotrzebniejsze pliki. Ponieważ komputerowi skończyła się już gwarancja, nie zdecydowałem się go oddać do naprawy od razu, ale zabrać do siebie i poczekać z podjęciem decyzji do piątku.
Parę godzin po wskrzeszeniu komputera padł na nowo. Na szczęście nie mogłem się dostać tylko do Windowsa – na szczęście, ponieważ dawno temu w ramach testów zainstalowałem sobie Ubuntu. To dzięki niemu znów mogę korzystać z laptopa. Zgrałem już wszystkie najważniejsze dane; teraz piszę nową notkę na bloga i zastanawiam się, czy reinstalacja Windowsa wystarczy…
Dziś przed południem miałem okazję zwiedzić Areszt Śledczy Warszawa-Grochów na ul. Chłopickiego 71a. Wyprawę tę zorganizowała dr Agnieszka Gutkowska, która na moim Wydziale prowadzi wykład specjalizacyjny z kryminologii.
Musiałem zatem wyrzec się wizji samego siebie, wychodzącego z podziemi BUW-u z torbą z Ikei, wypełnioną po brzegi książkami rozmaitej proweniencji i autoramentu. Pytanie zresztą, gdzie bym to wszystko pomieścił… Zamiast tego podszedłem do stołów, na których Pan Bukinista rozłożył swój towar.
Wczoraj pojechałem na rekolekcje adwentowe, organizowane przez Koło Naukowe Utriusque Iuris, którego jestem członkiem. Następny wpis będzie bardziej merytoryczny :) A skoro już o wpisach mowa, to ostatni był pięćsetny.
Dziś moją rodzinną miejscowość odwiedził zespół Moja Rodzina – występowali w trakcie wszystkich czterech Mszy Świętych. Najbardziej spodobał mi się ich interpretacja Pawłowego Hymnu o Miłości.
Klimowski Adam Aleksander (ur. 12.09.1988) - absolwent III LO w Brodnicy, student prawa na Uniwersytecie Warszawskim, wordpressowiec i community manager Blipa. Kontakt →
Blog poświęcony jest moim zainteresowaniom, spośród których na plan pierwszy wybija się WordPress (szablony, pluginy i niestandardowe metody jego wykorzystania) oraz muzyka klasyczna w kulturze popularnej. Więcej →