We support the printed word in all its forms: newspapers, magazines, and of course books. We think reading on computers or phones or whatever is fine, but it cannot replace the experience of reading words printed on paper. We pledge to continue reading the printed word in the digital era and beyond. Read the Printed Word.
"Książki" - archiwum kategorii
Read the Printed Word
12 lip 2010 | Brak komentarzy
Bibliotheque portative du voyageur
29 mar 2010 | Brak komentarzy
Tytuł niniejszego wpisu pochodzi z języka francuskiego; oznacza on przenośną biblioteczkę podróżną – używany od XVI wieku sprzęt, będący drewnianą skrzyneczką, kryjącą miniaturowe edycje książek.
Najsłynniejszy użytkownikiem tego gadżetu (tak pewnie byśmy go dziś określili) był Napoleon Bonaparte; jego biblioteczka była wielkości jednego tomu in folio i mieściła 40 miniksiążek – klasykę ówczesnej literatury francuskiej.
Krótki wiersz o bibliotekach
15 lut 2010 | Brak komentarzy
W czasie ostatniej sesji zimowej (zdałem wszystkie egzaminy, jakby ktoś pytał ;)) dostałem od znajomej zakładkę do książki, rozpowszechnianą przez Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego. Z przodu jest na niej zdjęcie pewnego znanego mi zakątka tej biblioteki, a z tyłu – wiersz angielskojęzycznego autora. Przytoczę w oryginale:
Where any
nation starts
awake
Books are the
memory. And
it’s plain
Decay of
libraries is like
Alzheimer’s
in the nation’s
brain.
[Ted Hughes: Hear it again, 1997]
Drugi koniec epoki książek („Kroniki marsjańskie”)
12 lut 2010 | Brak komentarzy
Chronologicznie jest to oczywiście koniec pierwszy, bo 451 stopni Fahrenheita to utwór z 1953, a Kroniki marsjańskie – z 1950. Ponieważ tu na blogu jestem u siebie, mam nadzieję, że wybaczycie mi te małe nagięcie czasoprzestrzeni ;)
W tej książce palenie książek nie jest głównym tematem: to tylko jeden z wielu epizodów alternatywnej rzeczywistości, w której rozwinięta cywilizacja Marsa, mimo wyrafinowanych prób oporu (polecam Kwiecień 2000. Trzecia Wyprawa), ulega najazdowi Ziemian. Motywacje nowych konkwistadorów są rozmaite, wśród przybyszów przeważają jednak ci, którzy chcieli uciec przed nieakceptowanym przez siebie ziemskim porządkiem. Jednym z nich jest pan Stendahl, miłośnik literatury, który buduje na Czerwonej Planecie replikę Domu Usherów… Podkreślenia i komentarze w nawiasach kwadratowych pochodzą ode mnie.
Zakupy u Pana Bukinisty
8 gru 2009 | Brak komentarzy
Jak zapewne już wiecie, Cmentarzysko Zapomnianych Książek okazało się cieszyć zbyt wielkim zainteresowaniem (trochę za moją przyczyną) i zostało zamknięte wcześniej, niż planowano.
Musiałem zatem wyrzec się wizji samego siebie, wychodzącego z podziemi BUW-u z torbą z Ikei, wypełnioną po brzegi książkami rozmaitej proweniencji i autoramentu. Pytanie zresztą, gdzie bym to wszystko pomieścił… Zamiast tego podszedłem do stołów, na których Pan Bukinista rozłożył swój towar.
Cmentarzysko Zapomnianych Książek
26 lis 2009 | 1 komentarz
Od 30 listopada do 23 grudnia wszyscy miłośnicy książek będą mieli okazję przygarnąć niechciane książki. Na poziomie -1 Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego zostanie zorganizowane Cmentarzysko Zapomnianych Książek. Każdy, kto kupi bilet, będzie mógł włożyć do otrzymanej przy wejściu torby tyle książek, ile udźwignie. Jeśli byliście kiedyś na Festiwalu Książek Przeczytanych, to wiecie, jak to wygląda :)
Ceny biletów:
- 30 zł (normalny)
- 25 zł (ulgowy – studencki, emerycki lub gdy przyniesiesz i zostawisz przynajmniej 10 książek)
- 50 zł (Krypta Nowości – czynna tylko w soboty)
- 5 zł (bilet dla Twojego znajomego, rodziny, przyjaciela – jeśli wybieracie do jednej torby)
Pozostałe informacje (godziny otwarcia, plany Cmentarzyska itp.) znajdziecie na stronie Przeczytanych Książek. Zachęcam także do dołączenia do wydarzenia na Facebooku – w momencie publikacji tego artykułu zrobiło to już 5487 osób.
Garfield: nagłówki popkulturowe (część 1)
27 paź 2009 | Brak komentarzy
Link do tego wpisu został umieszczony na miniblogu In Web We Trust.
Przeglądając archiwum pasków z Garfieldem, zwróciłem uwagę na motyw, który pojawił się w roku 1987, by zniknąć pod koniec 2005 roku: nagłówki, w których postacie Garfielda, Odiego, Nermala, Arlene i innych bohaterów komiksu zostały wykorzystane do przypomnienia o rozmaitych popkulturowych fenomenach. Pozwolę sobie przedstawić kilkanaście z nich.
Koniec epoki książek („451 stopni Fahrenheita”)
16 sie 2009 | Komentarze (6)
Przeczytałem właśnie 451 stopni Fahrenheita Raya Bradbury’ego. Większość z Was zapewne zna (przynajmniej ze słyszenia) tę pesymistyczną wizję przyszłości, w której literatura jest zakazana, a strażacy podpalają domy, których mieszkańcy przechowywali książki.
Ważną częścią utworu jest wykład kapitana Beatty, zwierzchnika głównego bohatera, który odwiedza swojego podwładnego i opowiada mu o tym, jak społeczeństwo, w swym dążeniu do jak najszybszego zdobywania informacji, ostatecznie zniszczyło i je, i jej nośniki – książki. Słowa strażaka okazały się być zaskakująco aktualne. Wyróżniłem zdania, które uznałem za istotniejsze.
Bez czego może obejść się człowiek?
26 lip 2009 | Brak komentarzy
- Słyszał pan kiedyś o facecie, noszącym nazwisko Steincrohn, doktor Peter Steincrohn? – spytał nagle M.
- Nie, a któż to taki?
- Amerykański doktor. Napisał książkę. (…) Opowiada o tym, ile może znieść ludzkie ciało. Daje listę części, bez których może się obejść przeciętny człowiek. (…) oto lista:
10 wartych lektury nieistniejących książek
29 cze 2009 | Komentarze (5)
Wróciłem do regularnego blogowania.
20 czerwca, gdy sesja miała się już ku końcowi, trafiłem na Gronie na ankietę pt. Którą z nieistniejących książek chciałabyś przeczytać?. Pomyślałem sobie, że jak skończą mi się egzaminy, to wykorzystam jej ideę do napisania notki na blogu.
Ustawiłem książki w kolejności alfabetycznej, aby uniknąć sporów o pierwsze miejsca, które pewnie i tak się pojawią :)
Tadeusz Boy-Żeleński o paryskich bukinistach
18 kwi 2009 | Brak komentarzy
Jest w Paryżu jedno cudowne urządzenie, mianowicie wybrzeże Sekwany, któego parapet na przestrzeni paru kilometrów zajmują kramy z książkami. Idąc wolno, zatrzymując się przy każdym, biorąc w rękę ten i ów tom, czytając tu i ówdzie po parę kartek, można spędzić kilka rozkosznych godzin, zanim się dojdzie od jednego końca do drugiego. Więcej powiem: od samego oglądania tylu książek, od samego wdychania ich myślącej stęchlizny człowiek staje się inteligentniejszy, rozszerza swój horyzont. Wobec stanu dzisiejszych nauk metapsychicznych nie widzę żadnych przeszkód do przypuszczenia, że esencja książki może wnikać do mózgu bez czytania, za pomocą samego oglądania i zapachu. Istnieje nawet bardzo piękna teoria okultystyczna w tej mierze… jeszcze dotąd w szkołach nie przyjęta, co może zresztą i lepiej.
Tadeusz Żeleński (Boy), Jak zostałem literatem, [w tegoż:] Reflektorem w mrok, PIW, Warszawa 1985, s. 31.





