W wielu filmach jest taka scena, w której pojawia się KOMPUTER. Dzięki umiejętnościom obsługującego go eksperta, może on wszystko. Scena ratowania świata przy użycia komputera zwykle wygląda następująco: skupiony aktor stuka szybko w klawisze, a po ekranie przelatują tajemnicze literki, cyferki i inne dziwne krzaczki. Czasem pojawia się do tego wytłumaczenie pełne poważnie brzmiących sformułowań. Większość widzów po prostu ogląda i czeka co będzie dalej.
Ponieważ Tomasz Topa nie zalicza się do większości widzów, postanowił przyjrzeć się bliżej stosowanym przez bohaterów technikom. Okazało się między innymi, że atomówkę można rozbroić przez zainstalowany na Macu arkusz kalkulacyjny :) Zapraszam do lektury wpisu Filmowe sceny komputerowe #1
Pomysł na ten wpis chodził za mną od dłuższego czasu, ale dopiero teraz znalazłem trochę czasu, by go zrealizować.
Oglądając jakiś czas temu Final Fantasy: The Spirits Within, pomyślałem sobie Biedny Nowy Jork. Jak przychodzi co do czego, to zawsze on jest niszczony. Nie ma chyba klęski, której filmowcy nie zesłaliby na Wielkie Jabłko: powodzie, wybuchy wulkanów, meteoryty, kosmici, potwory rozmaitej proweniencji… Ten podgatunek kina wykpiono w filmie animowanym Herkules, gdzie greckie Teby (nazywane Wielką Oliwką) nawiedzają najrozmaitsze antyczne nieszczęścia.
Postanowiłem zatem opisać warte zapamiętania nieszczęścia, jakie spadały (spadną?) na najludniejsze miasto USA. Filmy opisuję w kolejności chronologicznej.
16 marca dowiedziałem się z Blipa, że Allegro organizuje konkurs, w którym wystarczy odpowiednio wcześnie wyrazić chęć otrzymania biletów na przedpremierowy pokaz filmu The Box. Pułapka, by je zdobyć. Rozgrywka była zbyt prosta, by nie wziąć w niej udziału :) Bilety (podwójne zaproszenia) oczywiście wygrałem; zaprosiłem koleżankę z akademika i razem udaliśmy się 18 marca do Kina Luna.
Jak dowiedziałem się z serwisu litrgy.com, jednym z czytań wchodzących w skład dzisiejszej liturgii słowa jest przypowieść o synu marnotrawnym – chyba najlepiej oddająca ideę miłosiernego Boga.
Ta parabola przypomniała mi także o pewnym filmie, który oglądałem, a który zapadł mi w pamięć z powodu niezwykłej interpretacji opowieści o miłosiernym ojcu. Mam tu na myśli Moją gwiazdeczkę z Shirley Temple w roli głównej.
W 1853 roku 19-letni wówczas Johannes Brahms wybrał się wraz z węgierskim skrzypkiem Eduardem Remenyi w to, co dziś zwiemy trasą koncertową. Wspólnie podróżowali po Niemczech, gdzie przyszły kompozytor miał okazję poznać ówczesnych muzycznych luminarzy (m.in. Franza Liszta). To właśnie wtedy Brahms zainteresował się węgierską muzyką ludową; odnajdujemy te motywy w wielu jego utworach – przede wszystkim w Tańcach węgierskich.
W dzisiejszym odcinku po raz kolejny posłużę się kreskówką – tym razem będzie to nieco mniej popularny w naszym kraju Kacper i jego przyjaciele. Większość z Was kojarzy zapewne przyjaznego ducha tylko z filmu Kacper, ale to właśnie w serialu animowanym miał miejsce jego debiut.
Zdaję sobie sprawę, że filmik, jaki Wam dziś zaprezentuję, trochę nie pasuje do tego, co widzimy za oknem, ale podoba mi się tak bardzo, że postanowiłem nie czekać do grudnia :) W dzisiejszym odcinku: Snowbody loves me Chucka Jonesa i spora dawka Chopina.
Przeglądając archiwum pasków z Garfieldem, zwróciłem uwagę na motyw, który pojawił się w roku 1987, by zniknąć pod koniec 2005 roku: nagłówki, w których postacie Garfielda, Odiego, Nermala, Arlene i innych bohaterów komiksu zostały wykorzystane do przypomnienia o rozmaitych popkulturowych fenomenach. Pozwolę sobie przedstawić kilkanaście z nich.
Kiedy po raz pierwszy oglądałem na TVN Upiora w Operze Joela Schumachera, najbardziej poruszyła mnie scena „zmartwychwstania” Opery i towarzysząca jej muzyka – utwór Overture, który powraca potem jako Phantom of The Opera (Rock n’ roll merely masquerading as opera – cytując Andrew Lloyd Webera).
Pomysł na wspomnienie o utworze, który daje się słyszeć w tle rozmowy Kilera najpierw z sekretarką Lipskiego, a potem nim samym, krążył po mojej głowie już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz poznałem jego poprawną nazwę. Znalazłem ją na stronie Karola Lisowskiego, któremu chcę w tym miejscu bardzo podziękować. Jego aktualna strona zmieniła, jak się zdaje, adres, dlatego linkuję do tej, na której zamieścił opis soundtracku do Kilera wraz z listą utworów.
Najbardziej przejmującą sceną filmu 2001: Odyseja kosmiczna jest moment „śmierci” HAL-a 9000 – komputera, który dla kierowanej przez siebie misji poświęcił życie pozostałych 5 członków załogi promu Discovery 1. Jedynym, który przeżył, był dr David Bowman, i to on obezwładnił zbuntowaną maszynę.
David Bowman (Keir Dullea) wyłącza wyższe funkcje HAL-a, pozostawiając systemy odpowiedzialne za funkcjonowanie statku i utrzymanie warunków życia jednoosobowej już załogi.
Klimowski Adam Aleksander (ur. 12.09.1988) - absolwent III LO w Brodnicy, student prawa na Uniwersytecie Warszawskim, wordpressowiec i community manager Blipa. Kontakt →
Blog poświęcony jest moim zainteresowaniom, spośród których na plan pierwszy wybija się WordPress (szablony, pluginy i niestandardowe metody jego wykorzystania) oraz muzyka klasyczna w kulturze popularnej. Więcej →