Tytuł niniejszego wpisu pochodzi z języka francuskiego; oznacza on przenośną biblioteczkę podróżną – używany od XVI wieku sprzęt, będący drewnianą skrzyneczką, kryjącą miniaturowe edycje książek.
Najsłynniejszy użytkownikiem tego gadżetu (tak pewnie byśmy go dziś określili) był Napoleon Bonaparte; jego biblioteczka była wielkości jednego tomu in folio i mieściła 40 miniksiążek – klasykę ówczesnej literatury francuskiej.
Kartkując niedawno książkę Cyrila Northcote’a ParkinsonaPrawo Parkinsona albo w pogoni za postępem zwróciłem uwagę na rozdział PLANY I BUDOWLE albo gmach administracyjny. Autor udowadnia w nim, że upadek rozmaitych instytucji niemal zawsze łączy się ze staraniem o udoskonalanie ich siedzib. Od razu przypomniałem sobie o nowej centrali ZUS-u i nowej siedzibie TVP…
Przywódcy polityczni jednej i drugiej partii posługiwali się pięknymi hasłami, mówili o równouprawnieniu wszystkich obywateli (…), ale w rzeczywistości mówiąc o sprawie ogólnej walczyli między sobą o swe prywatne interesy. Używając wszelkich metod w walce o pierwszeństwo odważali się nawet na największe okropności, a w zemście nie oglądali się ani na prawo, ani na interes publiczny, lecz kierowali się wyłącznie samowolą. Czy to przy pomocy niesprawiedliwych wyroków sądowych, czy też przemocą gotowi byli zaspokajać swe namiętności. Żadna partia nie szanowała świętości, a dobre imię zyskiwali ci, którzy za pomocą pięknych słów osiągali coś niegodnego. Bezpartyjnych zaś obywateli gnębiły obie strony, dlatego że nie brali udziału w walce i że zazdroszczono im spokoju.
Tukidydes, Wojna peloponeska, III 82, tłum. Kazimierz Kumaniecki.
W czasie porządków znalazłem na twardym dysku napisany przeze mnie artykuł o krawatach. Nigdy nie udostępniłem go publicznie, a zawiera na tyle ciekawe informacje, że szkoda by było, gdyby nadal pozostał w ukryciu. Wiedzieliście na przykład o paradoksie krawata albo ile jest funkcjonalnych węzłów, z pomocą których można zawiązać krawat?
Zapraszam do lektury.
Jak podaje encyklopedia, krawat to wąski pasek materiału wiązany na szyi. Dziś nie wyobrażamy sobie bez niego eleganckiego mężczyzny. Ale były czasu, gdy ta część ubioru była znana tylko stosunkowo niewielkiej grupce ludzi.
Po raz pierwszy zetknąłem się z tym wierszem w liceum, ale naprawdę przemówił do mnie dopiero wtedy, kiedy udało mi się go wysłuchać w wersji Czesława Niemena.
Bema pamięci rapsod żałobny – program Telewizji Polskiej
Niedawno skończyłem 40 lat. Kiedy Howard Florey miał tyle, pracował nad produkcją penicyliny na przemysłową skalę. Przed czterdziestką Jonas Salk opracował szczepionkę przeciw chorobie Heinego-Medina. Ja, jak dotąd, nie wymyśliłem nawet głupiego przylepca.
W 40. roku życia Szerpa Tenzig Norgay, jako pierwszy na świecie, stanął wraz z Edmundem Hillary na szczycie Mount Everestu. Cesarz Marek Aureliusz przejął władzę nad imperium rzymskim w 161 roku. Miał wówczas 40 lat. A ja? Nawet nie decyduję o tym, jakie kwiaty rosną w ogródku na tyłach domu, bo ten skrawek ziemi jest własnością spółdzielni mieszkaniowej.
Już jakiś czas temu, zaskoczony pojawiającymi się w statystykach strony słowami kluczowymi typu jak powstaje papier, postanowiłem stworzyć wpis specjalnie dla osób, które interesuje ta tematyka. Kiedy wczoraj trafiłem na nie po raz kolejny, postanowiłem nie zwlekać.
Od pewnego czasu na swojej drodze przystanek-Uniwersytet natykałem się na tabliczki (w kolorze złotym) z ozdobną literką L: koło Świętego Krzyża i nieopodal banku Millenium na Krakowskim Przedmieściu. Nie wiedziałem, co takiego mogą oznaczać… do czasu.
Pałac Jabłonowskich, redakcja „Kurjera Codziennego”, schody przed ślimakiem na Karowej, słynna kamienica przy Krakowskim Przedmieściu 7 – w sobotę pierwszy literacki spacer po Warszawie. Zobaczymy stolicę, jaką znali bohaterowie powieści „Lalka” Bolesława Prusa. Pójdziemy tymi samymi ulicami co Stanisław Wokulski i jego wielka miłość Izabela Łęcka.
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze na komputerach królował Windows 95 i jego krewny, MS DOS, dwoje wrocławskich programistów, Andrzej Baka i Mariusz Buras, postanowiło stworzyć grę komputerową. Wymyślili coś, co przypomina Tetrisa… ale tylko przypomina.
W trakcie lektury książki Anatola France’aPoglądy księdza Hieronima Coignarda natknąłem się na ciekawą anegdotę, opowiedzianą przez bohatera tytułowego, dotyczącą możliwości poznania historii świata i wykorzystania tej wiedzy dla szczytnych celów. Zachęcam do lektury.
Klimowski Adam Aleksander (ur. 12.09.1988) - absolwent III LO w Brodnicy, student prawa na Uniwersytecie Warszawskim, wordpressowiec i community manager Blipa. Kontakt →
Blog poświęcony jest moim zainteresowaniom, spośród których na plan pierwszy wybija się WordPress (szablony, pluginy i niestandardowe metody jego wykorzystania) oraz muzyka klasyczna w kulturze popularnej. Więcej →