Siedzę właśnie na parterze starej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego: to jedyne miejsce na kampusie, gdzie można złapać choć trochę bezprzewodowego internetu.

Parę dni temu zakwaterowałem się w akademiku. Wszystko poszło nadzwyczaj szybko – w kolejce do administracji nie spędziłem nawet godziny! Dostałem ten sam pokój, co w zeszłym roku. Niestety, nie mam na razie szans na internet, ponieważ reaktywacja kont odbędzie się dopiero po zakończeniu kwaterowania, czyli po 6. października. Do tej pory muszę polegać na tym, co oferuje mi kampus UW…

Plan zajęć ułożył mi się (dzięki Ci, USOS-ie :/) nieszczególny – wolne mam tylko wtorki i środy, a najwięcej ćwiczeń jest w piątek. Zajęcia zaczynam już od czwartku i będę miał okazję poznać nowych wykładowców i ćwiczeniowców, a także studentów, z którymi będę w tych zajęciach uczestniczył.

A co po zajęciach? To samo, co rok temu :) ELSA, Utriusque Iuris, Samorząd Studentów (społeczenie) i strony internetowe (za pieniądze ;)). Postaram się też wrócić do biegania i spacerów po tych częściach Warszawy, których jeszcze nie znam. Lista 100 rzeczy, za które kocham Warszawę (pomysł, jaki podsunęła mi Lanooz), wymaga uzupełnienia…

Podziel się tekstem
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Twitter
  • RSS
  • Wykop